Zimowy Ultramaraton Karkonoski 2026

Zimowy Ultramaraton Karkonoski miejsce OPEN 103/400. M40 48/179. Start 7:30 sobota, tempo 7:44, GAP: 6:33, dystans 47.85 km, up: 1931 m, czas: 6:10:22, waga: 79,8 kg.

Przygotowanie – formę budowałem przez całą zimę. Ślężactwo rozpocząłem w listopadzie, delikatnie mając w głowie lewy ITBS. Po świętach lekki wirus i na dobre mocniej wystartowałem od początku roku. W miesiącach styczeń-luty wpadło 7 weekendów Ślężańskich pod rząd. Co istotne, robiłem te wybiegania bez hardcorów, stopniowo i lekko zwiększając obciążenie, najpierw bez interwałów a później z interwalami pod górkę ale ogólnie bez zajazdów. Ostatni tydzień przez ZUKiem odpoczynek: Ślęża w niedzielę a później tylko 1 bieganie, 1 rower stacjonarny, rezygnacja z siłki.

Wniosek: super sprawdza się podejście nie zajeżdżania się na Ślęży, częstsze ale lżejsze wyjazdy to jest to + interwały!

Fizycznie – w tygodniach przed trochę narzekałem, że na Ślęży po 16-18 km coś trochę czasami czułem lewe kolano. Dostałem tejpy w czwartek. Na biegu mnie nic nie bolało albo coś minimalnie pod koniec. Na mocnym zbiegu ze Śnieżki łapały mnie bardzo mocne skurcze w brzuchatych. To już 3 raz powtórka, że po mocny chodzonym podejściu po którym zaraz występuje stromy zbieg łapią mnie tam skurcze. Do rozpoznania. Później jeszcze na luźnym zbiegu za Okraj przywodziciele czułem ale bez tragedii i rozeszły się. Szok, że ostatnie 2 chopki po 50 i 100m up zrobiłem na biegowo. Fizycznie bardzo dobrze byłem przygotowany.

Zaraz po biegu byłem oczywiście zmiażdżony ale bardzo szybko się zregenerowałem jak na taki duży bieg. Po biegu trochę ćmiło mnie lewe kolano ale po 2 dniach przeszło.

Żywienie – dzień przed pizza, rano 200g makaronu + 1 bułka z dżemem. W trakcie biegu poszło 7 żeli beta fuel po 40g, bukłak 2 litry izo, flask 0,5l izo + kilka kubeczków na punktach. Łącznie szacuję wypite 3,2 litra. Pominąłem z piciem 1 punkt żywieniowy przed Śnieżką bo nie chciało mi się wchodzić do środka i jeszcze bez raczków. Być może trochę mało na początku piłem. Poszło 10 salt sticków. Żele wciągałem mniej więcej gdy miałem alerty ale nie trzymałem się super kurczowo. Kofeina weszła 300 mg chwilę przed startem i przed Śnieżką (3h biegu).

Wniosek: przed newralgicznym up/down napić się więcej i wziąć salt sticki.

Sprzęt – idealnie, niestety trzeba było dużo w raczkach biec, zdjąłem na kilka km na Słoneczniku i później w Jelence. Powinienem założyć ponownie na Okraj przed hardcorowym zbiegiem ale już mi się nie chciało. W raczkach pobiegłbym ten trudny odcinek na pewno szybciej. Niestety przez raczki pod koniec bardzo mi cierpiały stopy. Poza tym ubiór lekki Ślężański bez dodatkowej warstwy, bez kijów, rękawiczki nie użyte.

Warunki – pogoda idealna przez cały bieg pełne słońce i prawie bez wiatru. Niestety sporo śniegu i lodu już od samego startu. Zbiegi bardzo trudne przez mokry rozchodzący się śnieg, zbieg ze śnieżki i do Jelenki prawie na dupie, z Okraj totalne oblodzenie. Po trudnych 1,5 km z Okraju już wiosna.

Trasa – początek to mocna dzida w górę aż do Hali Szrenickiej, mocno też przez chwilę po Odrodzeniu, od Domu Śląskiego na Śnieżkę i później 37 km na górę noname. Reszta biegowo.

Plan vs Realizacja

Pierwszy etap do Schroniska na Hali Szrenickiej ponad plan ale nie przez to, że przeginałem, poza początkiem w większości szedłem bo tam średnie nachylenie jest 16%. Po prostu dobrze się szło i wyszło -2:30 Do Stacji Przekaźnikowej już w większości biegłem bo tam oprócz początku było już mniejsze nachylenie a droga w większości prosta. Wyszło minimalnie szybciej niż w rozpisce. Kolejny odcinek do Odrodzenia sporo wolniej od rozpiski +5:22 to przez niełatwy pochyły trawers Wielkiego Szyszaka i przez to, że był zbieg na którym jednak w zimowych warunkach nie dawałem rady biec tak szybko jak w letnich. Następny odcinek do Domu Śląskiego też strata +5:39 też przez ciężki trawers tym razem Małego Szyszaka gdzie dodatkowo na wąskiej ścieżynce wysypali się narciarze w obie strony i trzeba było ich wymijać poza ścieżynką. Dopiero niewiele przed Słonecznikiem gdzie czekał Piotrek droga zrobiła się łatwiejsza. Następny etap to podejście na Śnieżkę, które raczej wyszło mi dobrze oraz zbieg do Jelenki, który był tragiczny przez warunki śniegowe na tych 4 km straciłem aż +8:39. Od tego momentu przestałem patrzeć na rozpiskę bo wiedziałem, że już raczej jej nie obronię i po prostu leciałem tyle ile akurat się leciało. Zresztą rozpiski zawsze i tak robię tylko jako drogowskaz a nie jako przymus.

Kolejny etap nie lepszy bo jak się robi na 2 km zbiegu z Okraju średnią 8:30 to ciężko o utrzymanie planu. Kolejne kilometry tego długiego prawie 10 km zbiegu już były w mega komfortowych warunkach – szeroka droga i zero śniegu ale nie dawałem rady biec szybciej niż 5:00 bo już duże ogólne zmęczenie miałem i bardzo obolałe stopy (od raczków i po prostu od wyklepanych kmów) etap ten zakończyłem stratą +11:11 i łączną stratą +28:03. Przedostatni etap to była wspinaczka na jakiś nonamowy szczyt +355 up, wiedziałem, że na tym etapie wyścigu nie będzie to łatwe więc zaplanowałem mniejszą intensywność w rozpisce i trafiłem prawie idealnie, zrealizowałem etap -0:27 mimo iż zaraz po wyścigu uważałem kmy 38-42 jako najsłabsze w całym biegu hmm a ja nieświadomie realizowałem plan, Ostatni etap do były 2 podbiegi łącznie niecałe 200m up i 2 zbiegi – etap pobiegłem wyjątkowo dobrze co czułem w trakcie biegu, potrafiłem wbić się na wyższą intensywność, powyprzedzałem trochę, zauważyłem też, że na podbiegu stopy mniej bolą. Ostatni etap zrobiłem -7:06 w stosunku do rozpiski co jest mega wynikiem, zakładałem że będę tam człapał a jednak nie.

Podsumowując, zakładane 5:50 (z w zasadzie sub 6:00 o te 5:50 było troch na wyrost) przegrałem na zbiegach bo w tych warunkach nie dawałem rady biec szybciej. Fakt jest taki, że ostateczne warunki zimowe są nieprzewidywalne i szacunki czasowe są jeszcze trudniejsze. Bardzo cieszą podbiegi nad którymi pracuję od ponad roku czasu, praktycznie wszystko do 10% na biegowo.

Ocena 9/10 – Do pełni sukcesu brakło 10 min ale wróżenie czasów w trailu jest ciężki a co dopiero w zimowym. Na duży plus podbiegi i przygotowanie kondycyjne. Z rzeczy do poprawy to pozbycie się skurczów łydek na zbiegu po up, założenie raczków na Okraj, mocniejsze ciśnięcie na górze noname, może jeszcze więcej jeść węgli? Ogólnie wyszło bardzo dobrze, tym bardziej, że tak długi dystans to dla mnie nowość.

strava
official Plus-Timing
wyniki official local
RMT